Henryk Hawliczek

Ot­ton Hen­ryk Haw­li­czek uro­dził się 2 lipca 1929 roku w Woł­ko­wy­sku, le­żą­cym wów­czas w wo­je­wódz­twie bia­ło­stoc­kim, obec­nie Re­pu­blika Bia­ło­ru­ska. Jego oj­ciec, Sta­ni­sław Haw­li­czek, przy­był tam wraz ze swoim bra­tem w la­tach dwu­dzie­stych ubie­głego stu­le­cia z Osto­jowa (po­wiat Skar­ży­sko). Obaj bra­cia zo­stali za­trud­nieni w Pol­skich Ko­le­jach Pań­stwo­wych na wę­zło­wej sta­cji ko­le­jo­wej Woł­ko­wysk Cen­tralny, co da­wało im pracę i moż­li­wość uzy­ska­nia do­brego za­wodu. Za­czy­na­jąc od funk­cji ha­mul­co­wego, po­przez kon­duk­tora, w 1939 roku oj­ciec był już kie­row­ni­kiem po­ciągu I klasy. Stał się sza­no­wa­nym, do­brze za­ra­bia­ją­cym pra­cow­ni­kiem PKP w Dy­rek­cji Ko­lei Pań­stwo­wych w Bia­łym­stoku.
1928 za­warł zwią­zek mał­żeń­ski z o 13 lat młod­szą Sta­ni­sławą Nie­tup­ską, za­miesz­kali w wy­na­ję­tym miesz­ka­niu, w domu prze­zna­czo­nym wów­czas da pra­cow­ni­ków ko­lei.
Dwa lata po na­ro­dzi­nach Ot­tona, na­ro­dził się ich drugi syn, Do­nat, zwany Don­kiem.
Dziad­ko­wie Nie­tup­scy, ro­dzice mamy, dzier­ża­wili ma­jątki rolne Żu­pliki, Ka­niowce le­żące w po­wie­cie woł­ko­wy­skim, aż do śmierci dziadka. Aby za­bez­pie­czyć los babci ro­dzice ku­pili 10-hek­ta­rowe go­spo­dar­stwo w Iza­be­li­nie, 15 km od Woł­ko­wy­ska i osa­dzili na nim bab­cię Nie­tup­ską wraz z jej do­ro­słymi dziećmi: Jó­ze­fem, który pro­wa­dził go­spo­dar­stwo i córką, Ja­niną. Jako dziecko Hen­ryk Haw­li­czek był tam czę­stym go­ściem.
W Woł­ko­wy­sku za­czął cho­dzić do szkoły po­wszech­nej III stop­nia, tj. peł­nej sied­mio­kla­so­wej szkoły pod­sta­wo­wej. Wy­buch II wojny świa­to­wej za­stał go w IV kla­sie. Woł­ko­wysk zo­stał za­jęty przez woj­ska ra­dziec­kie. Wej­ście wojsk, da­to­wane na go­dzinę 7 rano 18 wrze­śnia 1939 roku, było pierw­szym kon­tak­tem lud­no­ści mia­sta z So­wie­tami. Wielu Bia­ło­ru­si­nów z ra­do­ścią i na­dzieją spo­ty­kało Ar­mię Czer­woną, ocze­ku­jąc zmian na lep­sze. Po­lacy nie byli uszczę­śli­wieni, mieli już swoje hi­sto­ryczne uza­sad­nie­nie tej nie­chęci. Jak wkrótce się oka­zało, mieli ra­cję.
In­te­li­gen­cję pol­ską uznano za wro­gów ludu, roz­po­częły się re­pre­sje i aresz­to­wa­nia. Mia­sto żyło w at­mos­fe­rze ter­roru. W końcu 1939 i w 1940 roku roz­po­częły się de­por­ta­cje — „wy­wózki” Po­la­ków i ich ro­dzin na Sy­be­rię. W pierw­szej ko­lej­no­ści wy­wie­ziono in­te­li­gen­cję, by­łych woj­sko­wych za­wo­do­wych, kup­ców, osoby, które uzna­wano za groźne dla no­wej rze­czy­wi­sto­ści. Sie­dzie­li­śmy w miesz­ka­niu na spa­ko­wa­nych to­bo­łach i ocze­ki­wa­li­śmy, kiedy w nocy za­stu­kają do na­szych drzwi, co było rów­no­znaczne z wy­ro­kiem. Był to straszny czas dla wszyst­kich Po­la­ków miesz­ka­ją­cych we Wschod­niej Pol­sce.
Wy­wózka ja­koś omi­nęła ro­dzinę Haw­licz­ków, szkoła, do któ­rej uczęsz­czali bra­cia była na­dal czynna, prze­kształ­cono ją tylko w „dzie­się­cio­latkę”, wpro­wa­dzono ję­zyk bia­ło­ru­ski i ro­syj­ski, zmie­niono kie­row­nic­two. W związku z wy­pad­kiem od­nie­sio­nym przez ojca w cza­sie pracy na ko­lei, matka mu­siała za­jąć się han­dlem żyw­no­ścią, aby utrzy­mać ro­dzinę. Pro­wa­dziła tez mały skle­pik, zaj­mo­wała się kra­wiec­twem.
W roku 1941 roz­po­częła się oku­pa­cja nie­miecka. Nie było szkól dla Po­la­ków, ale dzieci uczęsz­czały na tajne na­ucza­nie.
Gdy skoń­czył 14 lat nie­miecki urząd pracy skie­ro­wał go do pracy w kio­sku na sta­cji Woł­ko­wysk Cen­tralny, wraz z kil­koma rów­no­lat­kami był „ga­ze­cia­rzem”, za nie­sprze­dane ga­zety byli bici po twa­rzy przez wła­ści­ciela kio­sku. Ga­zety sprze­da­wali w zor­ga­ni­zo­wa­nym przez Niem­ców obo­zie, który słu­żył nie­miec­kim żoł­nie­rzom fron­to­wym.
1944 Woł­ko­wysk zo­stał wy­zwo­lony przez woj­ska ra­dziec­kie, a wła­dze ogło­siły włą­cze­nie mia­sta w skład Bia­ło­rusi. W związku z tym ro­dzice pod­jęli de­cy­zję o re­pa­tria­cji do Pol­ski. Świa­do­mość, że dwaj bra­cia mamy, któ­rzy po zde­mo­bi­li­zo­wa­niu z Lu­do­wego Woj­ska Pol­skiego miesz­kali już z ro­dzi­nami w Gdań­sku-Wrzesz­czu, za­re­zer­wo­wali już miesz­ka­nie, praw­do­po­dob­nie przy­spie­szyła de­cy­zję o wy­jeź­dzie. Z nie­wia­do­mego po­wodu wa­gon z p. Haw­licz­kami tra­fił do Kwi­dzyna, gdzie po­wi­tani przez in­nych woł­ko­wysz­czan, zde­cy­do­wali się osie­dlić. Za­miesz­kali przy ul. Li­po­wej 7 (obec­nie 15 sierp­nia).
W la­tach 19451948 uczył się w pań­stwo­wym gim­na­zjum i liceum.W roku 1945 wstą­pił też do ZHP, la­tem 1946 zo­stał dru­ży­no­wym I Dru­żyny Har­ce­rzy im. Za­wi­szy Czar­nego, a po­tem V Dru­żyny Har­ce­rzy im. Ro­mu­alda Trau­gutta w Pań­stwo­wym Domu Dziecka nr 2 w Kwi­dzy­nie. Sto­pień harc­mi­strza otrzy­mał w roku 1960.
Po ukoń­cze­niu gim­na­zjum i uzy­ska­niu „ma­łej ma­tury”, zgod­nie z ukształ­to­wa­nymi w har­cer­stwie za­in­te­re­so­wa­niami, prze­niósł się do Pań­stwo­wego Li­ceum Pe­da­go­gicz­nego w Kwi­dzy­nie. Wstą­pił do Związku Mło­dzieży Pol­skiej, w któ­rym w dal­szym ciągu zaj­mo­wał się dzia­łal­no­ścią har­cer­ską, kie­ru­jąc dru­żyną Or­ga­ni­za­cji Har­cer­skiej.
1950 skoń­czył Li­ceum Pe­da­go­giczne i pod­jął pracę za­wo­dową jako na­uczy­ciel w szkole pod­sta­wo­wej przy Pre­wen­to­rium dla dzieci w Ry­je­wie, także w Szkole Pod­sta­wo­wej nr 5 w Kwi­dzy­nie i jako wy­cho­wawca w ist­nie­ją­cym wów­czas Ośrodku Szko­le­nia Trak­to­rzy­stów, prze­zna­czo­nym dla mło­dzieży do­ro­słej z ca­łej Pol­ski. Miał wów­czas 20 lat.
Prze­ło­mem w ka­rie­rze było ob­ję­cie obo­wiąz­ków kie­row­nika d.s. pe­da­go­gicz­nych w Pań­stwo­wym Domu Dziecka nr 2 w Kwi­dzy­nie. W 1953 roku po­ślu­bił Ja­ninę Gra­żynę z domu Mi­chal­ską, która była na­uczy­cielką w Ra­kowcu. W 1955 zo­stał spo­łecz­nym kie­row­ni­kiem Ze­społu Me­to­dycz­nego Do­mów Dziecka w Kwi­dzy­nie, w skład któ­rego wcho­dziły cztery domy dziecka. W 1956 r. PDD zo­stał prze­kształ­cony w Pań­stwowy Za­kład Wy­cho­waw­czy dla dzieci z nie­wiel­kim opóź­nie­niem w roz­woju, a pan Haw­li­czek zo­stał po­wo­łany na sta­no­wi­sko kie­row­nika PDD nr 3. Było to jego pierw­sze kie­row­ni­cze sta­no­wi­sko. Pra­co­wał tam do 1962 r. Póź­niej pra­co­wał w miej­sco­wym od­dziale Związku Na­uczy­ciel­stwa Pol­skiego. Ukoń­czył za­oczne stu­dia w Wyż­szej Szkole Pe­da­go­gicz­nej w Gdań­sku uzy­sku­jąc sto­pień ma­gi­stra.
1965 roku eg­ze­ku­tywa Ko­mi­tetu Po­wia­to­wego PZPR za­pro­po­no­wała mu ob­ję­cie sta­no­wi­ska prze­wod­ni­czą­cego Ko­mi­sji Oświaty, a na­stęp­nie se­kre­ta­rza pro­pa­gandy Ko­mi­tetu Po­wia­to­wego PZPR. W 1968 zo­stał wy­brany na sta­no­wi­sko I Se­kre­ta­rza Ko­mi­tetu Po­wia­to­wego, co zmu­siło go do za­po­zna­nia się z pro­ble­mami go­spo­dar­czymi po­wiatu. W 1975, z chwilą re­formy ad­mi­ni­stra­cyj­nej kraju i li­kwi­da­cją po­wia­tów, wraz z ro­dziną zo­stał prze­nie­siony do El­bląga. Peł­nił tam funk­cję prze­wod­ni­czą­cego Ko­mi­sji Kon­troli Par­tyj­nej Ko­mi­tetu Wo­je­wódz­kiego PZPR oraz sze­reg funk­cji spo­łecz­nych. Nie ze­rwał ści­słych więzi z Kwi­dzy­nem, gdzie miesz­kała Jego matka i brat z ro­dziną. Na­le­żał do Or­ga­ni­za­cji Par­tyj­nej w Kwi­dzyń­skiej Ce­lu­lo­zie.
1980 od­szedł z pracy w KW PZPR i zo­stał za­trud­niony jako star­szy wi­zy­ta­tor El­blą­skiego Ku­ra­to­rium Oświaty i Wy­cho­wa­nia. Pra­co­wał do przej­ścia na eme­ry­turę w 1984 roku. Lu­bił tę pracę, po­znał wszyst­kie domy dziecka w ca­łym wo­je­wódz­twie el­blą­skim, zin­te­gro­wał je, or­ga­ni­zu­jąc dwu­mie­sięczne obozy let­nie „Ewald” w Or­ku­szu koło Pra­but.
1988 roku wró­cił do Kwi­dzyna, do sie­bie. Po­now­nie za­czął dzia­łać w Związku Na­uczy­ciel­stwa Pol­skiego, w Ko­men­dzie Hufca ZHP, w To­wa­rzy­stwie Mi­ło­śni­ków Ziemi Kwi­dzyń­skiej.
Jego ży­ciowa mak­syma: „Nie w tem jest wart czło­wiek co prze­my­ślał i prze­żył, ale co zro­bił do­brego na świe­cie” po­zwo­liła mu nie zmar­no­wać czasu, który miał dany. Zmarł 8 sierp­nia 2009 r.

Opra­co­wano na pod­sta­wie: „Kwi­dzyn… Drogi do ma­łej oj­czy­zny”.